Obóz Hufca Leszno
w Kopernicy



7 lipca 2008 roku harcerze przynależący do leszczyńskich drużyn zebrali się wczesnym ranem pod Domem Harcerza skąd mieli wyruszyć na tegoroczny obóz - tym razem w Kopernicy niedaleko Chojnic nad Jeziorem Charzykowskim w Borach Tucholskich. Po kilkugodzinnej podróży autokarem dotarli na miejsce, gdzie ekipa kwaterki czekała z rozbitym obozem gotowym do przyjęcia nowych lokatorów w namiotach.

Drużyny wprowadziły się do namiotów pod którymi miały spędzić kolejne dwa tygodnie. Po zajęciu nowych miejsc zakwaterowania i zorganizowaniu do końca otoczenia obozu, zaczęło się to na co wszyscy czekali cały rok.
12 LWDH pod przywództwem dh Grzegorza Tomczyka ćwiczyła się w swym nawodnym żeglarskim fachu od czasu do czasu także grabiąc (dokładki ze stołówki), porywając (bezbronne zuchy) i pokonując przeciwników (wygrywając konkursy pieśnarskie szantami) jak to w zwyczaju mieli wszyscy wielcy piraci.
7 LDH z Osiecznej i 10DH z Dąbcza połączonymi siłami z dh Rafałem Maćkowiakiem na czele starały się zdobyć świat lub zrobić coś równie tajemniczego przy użyciu różnokolorowych beretów z sami-wiecie-jakiego tworzywa.
11 LDH przechodziła gruntowne przeszkolenie na temat skradania się, maskowania w terenie i innych umiejętności przydatnych dla żołnierzy Armi Krajowej pod czujnym okiem dh Katarzyny i dh Agnieszki Skór.
Gromada Zuchowa "Pracowite mrówki" z Dąbcza wyszła naprzeciw potrzebom pozostałych grup zakładając Zuchową Agencję Detektywistyczną z inspektorami głównymi w osobach dh Wojtka Jędrzejczaka i dh Magdy Kaczmarek.

Dwa tygodnie spłynęły szybko na pracy i zabawie, nauce i sprawdzaniu swoich możliwości w praktyce, a także poznawaniu żeglarzy z Pabianic i uczestników obozu z Gdańska. Ani się obejrzeliśmy gdy na ostatnim apelu rozwiązano zastępy, odwołano z funkcji zastępowych a także oboźnego dh Piotra Majorczyka, obozowego Maxi Kinga. Po dwóch tygodniach wywieźliśmy z Kopernicy nie tylko trochę piasku i igliwia w butach, ale także pełne plecaki wspomnień, także z odwiedzonego w tym czasie zamku krzyżackiego w Malborku. Znów czekała nas kilkugodzinna droga, tym razem do Leszna i powrót z rzeczywistości obozowej do tej codziennej.

wyw. Wojciech Chrzan