Dzień Myśli Braterskiej 2008


W dniach 22 - 24 lutego 2008 roku w Szkole Podstawowej w Dąbczu harcerze z leszczyńskiego Hufca uczcili Dzień Myśli Braterskiej.

Wszystko zaczęło się w piątek ok. godziny 18. Po zakwaterowaniu i zjedzeniu kolacji zebraliśmy się, aby porozmawiać o początkach skautingu, sposobach świętowania Dnia Myśli Braterskiej, zlocie w Birmingham, a także o tym, które elementy skautingu odnajdujemy w dzisiejszym harcerstwie. Następnie rozpoczęły się gry i zabawy integracyjne, z których największą popularnością ciszyła się ta o dziwnej nazwie "Yyyyyyyyyyyy". Jak się okazało refleks i koordynacja ruchów nie u wszystkich rozwinięte są na odpowiednio wysokim poziomie, ale już po pół godzinie gry było coraz lepiej. Wieczór skończył się wprawdzie dość szybko, ale rozpoczęła się noc, czyli czas długich rozmów i gier nocnych. 12 LWDH odbyła w tym czasie wędrówkę do zamku w Rydzynie.

Kolejny dzień zaczął się już o 7:30. Po umyciu, posprzątaniu i zjedzeniu śniadania zaczęliśmy zajęcia programowe. Najpierw nauczyliśmy się tańca belgijskiego, tego samego, którym harcerze podczas Zlotu w Kielcach pobili rekord Guinessa, rozpoczynając nowy wiek w historii skautingu. Nietrudny taniec przysporzył nieco trudności, ale tylko jeśli chodzi o sprawność fizyczną. Później rozpoczęła się całodniowa gra "Mafijne porachunki", w której należało wyeliminować, poprzez podkładanie bomb, szefów mafii przeciwnych. Jak się okazało zadanie wymagało niemałego sprytu i ostrożności. Następnie podzieliśmy się na dwie grupy: młodszą i starszą, ten podział towarzyszył nam podczas kolejnych zajęć. Harcerki z 12 LWDH dowiedziały się więcej na temat organizacji skautowych WOSM i WAGGGS, a także początkach skautingu i harcerstwa. Ich zadaniem było między innymi: odegranie scenki z życia Małkowskiego, narysowanie skautowej koniczynki i lilijki, a także nauczenie się wiązania węzła płaskiego, co jak okazało się dla Wodniaczek nie było najmniejszym problemem. W tym samym czasie starsza część miała zajęcia dotyczące poszukiwań pierwszej pracy i sposobów dobrej autoprezentacji. Ich zadaniem było odbycie rozmowy kwalifikacyjnej, napisanie swego CV. Mimo powagi tematu nie obyło się bez śmiechu i żartów.

Następny blok zajęć dziewczyny z 12 LWDH spędziły ucząc się piec pyszne faworki. Starsza część w tym czasie dowiedziała się szczegółów dotyczących etykiety, czyli savoir vivre. Okazało się, że zwykła rozmowa telefoniczna nie jest taka łatwa, że obiad może okazać się prawdziwą walką o przetrwanie, a służbowe spotkanie festiwalem porażek. Oczywiście tylko wtedy, gdy nie znamy zasad dobrego wychowania, które na szczęście po zajęciach z dh. Martą nie są już dla nas tak wielką tajemnicą.

Później część harcerzy przygotowała obiad- iście sycylijskie kluseczki z sosem pomidorowo- bazyliowym. W tym czasie reszta tworzyła latawce, które z okazji DMB miały unieść się w powietrze i nieść ludziom braterstwo. Nie było to trudne zadanie, dzięki wskazówkom dh. Magdy. Po ukończonej pracy wszyscy w niepokoju zastanawiali się, czy latawce wzbiją się w górę. Jednak to okazało się najmniejszym problemem, bowiem z powodu silnego wiatru, niektórzy nieszczęśnicy widzieli swój latawiec wznoszący się w górę i lecący gdzieś w przestworza.

Po trzech blokach zajęć w końcu nadszedł czas na utęskniony obiad, który wszystkim bardzo smakował. Ciszę poobiednią prawie wszyscy przeznaczyli na zasłużony odpoczynek. Po południu rozpoczęły się przygotowania do świecowiska, na które miały zawitać wszystkie drużyny Hufca wraz z Komendą.

Świecowisko zaczęło się ok. 17:00. Pierwsza część, bardzo uroczysta, złożona była z gawędy Komendanta Hufca phm. Rafała Maćkowiaka, odczytany został również list dh. Seniorki do wszystkich harcerzy, oraz słowo od Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Druga część, już mniej oficjalna, była rywalizacją między drużynami Hufca ZHP Leszno. Zasady tej rozgrywki były podobne do telewizyjnego teleturnieju "Va- Bank", chodziło o to, aby do podanych odpowiedzi stworzyć prawidłowe pytanie. Gra przybrała dość zaskakujący obrót, w rezultacie wygrała 11 LDH, drugie miejsce tuż za 11, zajęła 10 DH, a trzecie 7 LDH. W ostatniej fazie świecowiska Przyrzeczenie Harcerskie złożyła dh. Karolina Berus pragnąca pracować jako instruktorka w Hufcu ZHP Leszno. Następnie rozdano hufcowym drużynom nietypowe kartki, w postaci origami, które jako zadanie przedbiwakowe zrobiły harcerki i harcerze uczestniczący w biwaku. Świecowisko zakończyło się tradycyjnym kręgiem przyjaźni. Później druhowie instruktorzy i seniorzy ugoszczeni zostali kawą i herbatą, harcerze natomiast udali się w sobie tylko znanych kierunkach radując się wspólnie spędzanym czasem.

Jednak dla niektórych nie mógł to być czas radosnych zabaw, bowiem rozpoczęły się przygotowania do kolejnej mafijnej potyczki. Tym razem Wielki Bucz rozkazał mafijnym rodom doprowadzić do przejęcia Fabryki Morodklejek, co nie mogło się udać bez zlikwidowania paru przeciwników: Wielkiego Dżonego, Frankiego, Pedra, Landryny i Jurija. Ta łamigłówka nie była łatwa i choć rody wykazały się sprytem i zdeterminowaniem, Fabryka Morodklejek nie została zdobyta. Wieczorem odbyło się podsumowanie mafijnych rozgrywek, a także dyskusja czy harcerze mogą bawić się w dwuznacznie moralne gry np. w mafię czy wojnę. Była to dla nas okazja do przemyślenia tego, w którym miejscu harcerskie zabawy przeradzają się w sposób na wychowanie i naukę. Później zmęczeni udali się na zasłużony spoczynek, reszta mogła jeszcze kontynuować świecowisko.

O 12:00 nikt nie mógł jednak być spokojny, ponieważ zaczęła się "Walka o flagę", nocna gra, która polegała na odbiciu flagi przeciwnika, a jednocześnie ochronie własnej. Choć obie drużyny nastawione były na długie minuty walki, gra zakończyła się niespodziewanie szybko. Sprytna Karolina rozpracowała przeciwną drużynę w 5 minut spokojnie dobiegając do bazy ze zdobytą flagą. Zwycięstwo jej drużyny było oczywiste i niepodważalne. Po powrocie do szkoły wszyscy zmęczeni udali się na spoczynek.

Następny dzień, niestety ostatni, przebiegał pod hasłem sprzątania i nauki pierwszej pomocy. To wszystko dlatego, że dh. Ola przywiozła ze sobą fantoma Anię, specjalnego manekina do nauki sztucznego oddychania. Te zajęcia, choć okraszone wybuchami śmiechu, miały bardzo poważny cel- naukę zachowania w przypadku gdy przydarzy nam się sytuacja napotkania osoby nieprzytomnej. Mimo początkowych trudności i błędów szło nam coraz lepiej, w końcu dzięki fachowym instrukcjom dh. Oli i dh. Agnieszki doszliśmy do wniosku, że udzielanie pierwszej pomocy nie jest takie trudne, trzeba tylko nabyć parę niezbędnych umiejętności.

Około 12:00 zakończył się biwak z okazji Dnia Myśli Braterskiej. Zadowoleni, choć zmęczeni wsiedliśmy do autobusu linii 12 obiecując sobie, że jeszcze nie raz spotkamy się na harcerskiej drodze.

pwd. Katarzyna Skóra sam.